niedziela, 24 września 2017

No to pękam w szwach

Wtorek-wysiadam z autobusu i wlekę się do domu ciągnąc za sobą wózek z zakupami,tak się źle czuję ocho coś się pewnie kluje.Uszłam może z 300m i telefon,kln e pod nosem bo nie mogę znaleźć telefonu w torebce a jak wiadomo w kobiecej torbie cały świat.Znalazłam ,odbieram.halo mówię i jak słyszę tylko pani Marzenko to od razu wyostrzają mi się wszystkie zmysły.No więc słucham opowieści ,kobieto spokojnie dowlekę do domu ,poczekajcie chwilę.Już czekają a ja się wlekę.Co się stało pytam.Bo  pani Marzenko jechałam do szkoły po syna i na drodze szmatka leżała tak myślałam ale po chwili ta szmatka się poruszyła.Wysiadłam z auta a ta szmatka to maluteńki kotek a że pani się nimi zajmuje to przywiozłam.Zaglądam do koszyka a tam rzeczywiście maciupeńki czarny kociak tak zaropiały,zimny ledwo oddychający.Dobra kobiety to wy już sobie idźcie.Kot domu,termofor ,moczenie oczu .Zastanawiałam się czy on ma te oczy jeszcze,odmaczanie nosa.nawet nic nie mówił ,nie miał siły.Oczy odmoczone wielka radocha są w miejscu ,szparki ale są.Kot w koc i na termofor,tel.do weta.Podać to i to ,podane.Kociak prawie się nie ruszał do następnego dnia rano,tak był wyziębiony ale żyje i ma się coraz lepiej za to ja nie.Opryszczka w buzi i dalej źle się czuje.No dobra od tego się nie umiera.
Środa-Ranek jak zwykle,najpierw kawa potem obrządek kociarstwa i psiarstwa.Tak sobie pomykam na miotle i słyszę samochód i trzaśnięcie drzwiami.Nie zwróciłam specjalnie uwagi,czasami się ludzie zatrzymują i patrzą na kociaki w oknie.Po jakichś 10 min.słyszę miaukanie. N o rzesz cholera któryś wypełzł i nie zauważyłam.Wyskakuje i rozglądam się,no nie ma to chyba mam zwidy.ale koło kociego domku stoi mała budka taka dla jakieś bidy co by mogła się ewentualnie schować prze zimnem lub deszczem.Z za budki wystaje malutki nos,patrzę wołam a tam malusieńki kotek bury.No szlag mnie trafi zaraz.Pod pachę i do domu.Ten na szczęście zdrowy.Ja czuję coraz gorzej,ale to nic robota musi być wykonana.Pomalowałam jedną ścianę u kociaków,obiad i takie tam czynności domowe.Łeb jak sklep mam z bólu i dziwnie szczęka mnie boli z lewej strony.no nic od tego też się umiera,juro będzie lepiej jak odeśpię i się wygrzeje.Czwartek zwyczajny ,robota dookoła coś mnie za uchem boli,ale to nic przeciwbólowy i dalej pomykam jak zwykle.
Piątek-wróciłam z zakupów jak zwykle ze swoim pojazdem.Ja to jak ten koń co ciągnie swój wózek za sobą.Wchodzę do domu ,nastawiam gary,czuje się znowu gorzej i znów telefon i jak zwykle pierwsze co słyszę to Pani Marzenko.I szlag mnie trafia.Pytam co się dzieje.W Kazuniu na przystanku w trawie siedzi malutki kotek może pani wziąć,błagam niech pani mu pomoże.Więc pytam czy może dowieźć.Nie może bo właśnie wsiada do autobusu do Warszawy.Więc się pytam czy mam pofrunąć po tego kota,no ona nie wie ale niech pani mu pomorze.Więc głupia ja co robie ,wsiadam na rower i zapierniczam 5 km. po tego kota.Zaznaczam że jeździłam 3 lata.Myślałam że wnętrzności wypluje.Udało mi się złapać malizne i dowieźć do domu.Dziś niedziela,węzły chłonne powiękrzone,opryszczka z drugiej strony,łeb jak sklep,zmęczenie,udało mi się trochę przespać w dzień,łyknęłam trochę specyfików ,może jutro będzie lepiej.Tak się trochę wyżaliłam.Mam kilka słów do tych którzy podrzucają zwierzaki pod moje drzwi.Wiem że sporo osób mnie czyta jeśli mogę się tak wyrazić.Jeśli już to robisz człowieku to zostawiaj też karmę.One muszą jeść,odwiedzić weta ,odrobaczyć się i często trzeba leczyć.Jeśli komuś się wydaje że ja mam kokosy lub gmina pomaga to jest w ogromnym błędzie.Powinnam dostawić mały domek do tego co mam ,my się nie rozciągniemy,chatka pęka w szwach,to wydatek kilku tysięcy,niestety nas nie stać.Potrzeb jest bardzo wiele.Potrzebna nowa buda dla słoneczka,piec do kociaków,karma dla maluchów,podkłady,ciepłe posłanka ,może ktoś ma zbyciu drapak,nasz się rozleciał.Ciepłe koce.Potrzebne środki na zakup tego wszystkiego.Kochani czuję się bardzo źle.Postaram się jakieś zdjęcia wstawić jutro.Bardzo dziękuję wszystim ,którzy wsparli nas finansowo do tej pory.Goły Leon na podłogę kocią stoi w garażu.Zapłaciłam za niego 220zł.Pogoda nas nie rozpieszcza.Prosimy o pomoc.Na razie się żegnam spuchnięta i obolała.No cóż od tego się nie umiera.jutro też jest dzień.Dzień kiedy konik znowu pojedzie ze swoim wózkiem po zakupy.

poniedziałek, 4 września 2017

Nie wiem czy dam radę

Napiszę tylko kilka słów ,nie wiem czy dam radę go uratować.Obraz nędzy i rozpaczy.Reksio z Kieleckiego schroniska.Proszę trzymajcie kciuki.Ogólny stan bardzo zły.

t

Załączniki12:25 (1 godzinę temu)


Witam
p
t.37.7, waga 9,60kg, znaczne wychudzenie,na termometrze kał biegunkowy o żółtym zabarwieniu, ropno-śluzowy wypływ z worków spojówkowych, ropny wypływ z lewego nozdrza, ropne zapalenie skóry przestrzeni międzypalcowych kończyny tylnej lewej, kamień nazębny kłów górnej szczęki oraz zębów P4 M1, bez większych zmian w obrębie dziąseł.
RTG- kręgosłup w odc. uwidocznionym bez zmian zwyrodnieniowych co mogłoby sugerować młodszy niż 10 lat wiek.
USG- prostata o średnicy 4,5 cm z małym torbielikiem, miąższ niejednorodny, hyperechogeniczny,
        WĄTROBA - zmiany ogniskowe licznie rozsiane po całym narządzie, największa o rozmiarach 2,5-7 cm.
 
Pobrałam krew na badanie podstawowe- glukoza na miejscu 101 mg/dl.Wykonałam test na PARVO - wynik ujemny.
Podałam Biovetalgin , Catosal, Cefaleksim, zaleciłam kroplówki z 5% glukozy.
Koszt wizyty i badań 193 zł.
 
Reszta zaleceń po odebraniu wyników krwi.
 
Pozdrawiam Mirosława Ambroziak
Obszar załącznikówZdjęcie użytkownika Ewelina Szlufik.

sobota, 2 września 2017

Zakupy

Pierwsze zakupy.Ja tak krótko ,z ręką w nocniku jestem jak zwykle.Ąaaa goły Leon na podłogę przyjedzie w środe
podziekowania później bo muszę rękę z nocnika wyjąć.Pomoc cały czas potrzebna

piątek, 1 września 2017

Może ktoś się skusi

Kochani, moja znajoma jest konsultantką kosmetyków Avon.
Zaoferowała przekazanie całego zysku ze sprzedaży kosmetyków przez osoby mnie wspierające dla moich podopiecznych
Jest to 23% od ceny sprzedaży po cenach katalogowych.

Jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany podaję link do aktualnego katalogu z którego można zamawiać kosmetyki 

13/2017


Kasia kosmetyki wysyła za pośrednictwem Poczty Polskiej lub paczkomatami in post
Jeśli ktoś z Was chciałby coś zamówić proszę o kontakt z Kasią pod adresem mailowym: kejciu@tlen.pl

zamówienia można składać do dnia 2017-09-05

W przypadku gdyby uzbierały się jakieś pieniążki wstawimy rozliczenie i zakupimy karmę dla moich podopiecznych pokazując fakturę zakupu.

Wszystkim bardzo dziękuję

czwartek, 17 sierpnia 2017

Witajcie.Troszkę się u nas zadziało.Postaram się streścić.Pamiętacie zapewne sławne ulewy i wiatryWitajcie.Troszkę się u nas zadziało.Postaram się streścić.Pamiętacie zapewne sławne ulewy i wiatry które przeszły nad Polską.Niestety u Kwiaciarenki też troszkę narobiło się kłopotu.Trochę za dużo spraw nałożyło się jena na drugą i muszę prosić o pomoc.Mamy tu trochę lubicieli ,więc mam cichą nadzieję że i tym razem nie pozostaniemy sami.Oczywiście będę dozować wieści ,bo jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo.Po za tym ktoś nam ostatnio gwizdnął interneta więc troszkę długo nas tu nie było.No weź się babo wreszcie do konkretów a nie nudzisz.Trochę będzie pokręcone nie za bardzo zdjęcia chcą wejść na stronę ale to nic może coś się uda.No znowu smędzę.Wracam do wątku.Jak wspomniałam ulewa narobiła nam trochę bigosu a mianowicie mamy w tej chwili 2 dziury w dachu i 2 w dachu na wolierce.Muszę zakupić co namniej 3 rolki papy,do tego dochodzi zalana pierwsza część kociego domku,dziś wyciągałam gumolit,pod spodem woda,gumolit wywalony na dwór do mycia i suszenia.Zapach jednak wskazuje na to żeby tego gumolutu nie kłaść na podłogę z powrotem a nowy to kolejne 350 zł.przydałby się drewnochron na zewnątrz, które przeszły nad Polską.Niestety u Kwiaciarenki też troszkę narobiło się kłopotu.Trochę za dużo spraw nałożyło się jena na drugą i muszę prosić o pomoc.Mamy tu trochę lubicieli ,więc mam cichą nadzieję że i tym razem nie pozostaniemy sami.Oczywiście będę dozować wieści ,bo jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo.Po za tym ktoś nam ostatnio gwizdnął interneta więc troszkę długo nas tu nie było.No weź się babo wreszcie do konkretów a nie nudzisz.Trochę będzie pokręcone nie za bardzo zdjęcia chcą wejść na stronę ale to nic może coś się uda.No znowu smędzę.Wracam do wątku.Jak wspomniałam ulewa narobiła nam trochę bigosu a mianowicie mamy w tej chwili 2 dziury w dachu i 2 w dachu na wolierce.Muszę zakupić co namniej 3 rolki papy,do tego dochodzi zalana pierwsza część kociego domku,dziś wyciągałam gumolit,pod spodem woda,gumolit wywalony na dwór do mycia i suszenia.Zapach jednak wskazuje na to żeby tego gumolitu nie kłaść na podłogę z powrotem a nowy to kolejne 350 zł.przydałby się drewnochron na zewnątrz,malowanie konieczne,deszcz jakby zmył nam poprzednią warstwę,okno zostało wypchnięte przez wiatr no mamy co mamy.Faktura za Frania stoi w martwym punkcie a szykuje nam się zabieg Pucusia ,mięsako- kostniak  odrósł i trzeba znowu operować to klejne 350 zł.Mamy nowych mieszkańców ale o tym następnym razem.Zdjęcia będą pod spodem ,muszę edytować i wstawić inaczej się nie da.Tak sobie siedzę i myślę jak to wszytko naprawić ,jeszcze ciepło ale już myślę o zimie.Wiem że jeszcze wakacje ale zanim to wszystko ogarnę to troszkę czasu minie a dni lecą jak szalone.Każdy grosik na wagę złota.Bardzo prosimy o pomoc.
Piękna Lila o pistacjowych oczkack pojechała do nowego domku w Płońsku.Państwo zakupili dla dziewczyny całe umeblowanie jakie kotu do szczęścia potrzeba aż w szoku byłam.Bardzo jestem szczęśliwa.
konto do wpłat Bank BZWBK 88 1090 2590 0000 0001 2206 5444,kontakt na priv-Kwiaciarenka01@gmail.com.krótko i zwięźle,padam na twarz.dziękujemy za to że jesteście.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Mierz siły na zamiary

tak mówi popularne powiedzenie,problem w tym że ja oczywiście źle zmierzyłam,tylko czy da się zmierzyć miłość,oddanie ,chęć niesienia pomocy,jakoś chyba trudno.
U nas znowu zły czas nastał.Zaczynają odchodzić staruszki,pomimo wielu moich starań,nieprzespanych nocy,płaczu i błagania ,nie odchodź ,nie poddawaj się,tak cię kocham.Miłość i opieka nie wystarczyły.Został ból,ja cała jestem bólem.Został dług w lecznicy ,prawie 500zł.Dłóg za Frania on odszedł pierwszy,nowotwór pęcherza wygrał,ja przegrałam.Druga odeszła Misia ukochana suczka męża,była z nami 12 lat a tak naprawdę nie wiemy ile wiosen sobie liczyła,przygarnięta z ulicy ze sznurkiem na szyi,nigdy do końca nie była ufna a przy braniu na rękach zastygała jak figurka woskowa.W zeszłym tygodniu pożegnaliśmy Korę,duża ruda suczka ,musiałam podjąć trudną decyzję aby odeszła w spokoju,ból nie dawał żyć ani jeść tylko piła i chudła w oczach.Odeszła w moich ramionach to moja najukochańsza suczka ,trwała z nami ponad 15 lat.Kochani jestem taka zmęczona i wypalona,tyle śmierci to ponad moje siły.Został jeszcze Koleś,duży kot który wrócił z adopcji teraz walczę z jego chorymi nerkami i już widzę że przegram,płuczemy i płuczemy,nie je tylko pije.Zawsze byłam taka dzielna i silna,teraz jestem załamana,chwilami nie daję rady,piętrzące się problemy i ja,która tak bardzo się staram a nie wychodzi.Czasami fizycznie nie daję rady.Zle zmierzyłam niestety.Wiem że się podniosę ale muszę złapać się jakiegoś światełka w tunelu.
Nasza rodzina zwierzaków odrobinę się powiększyła,pod przymusem.Więc na pokładzie mamy 2 kocie małe podrzutki wykarmione prze ze mnie strzykawką i 2 króliczki.
Kochani być może macie już dość mojego biadolenia i proszenia ale tak jak pisałam nie uda się zmierzyć ,przynajmniej w moim przypadku ogromu potrzeb .Jak tak usiądę i liczę to naprawdę towarzystwo więcej pochłania środków niż my ludzie,przynajmniej w kilku przypadkach jak choćby zużycie wody i prądu i siły roboczej w mojej postaci.Towarzystwo niszczy ile wlezie i nic sobie z tego nie robi.Potrzebujemy karmy albo środków na karmę,potrzebujemy Srodków na nowe kuwety z przykryciem,takie zielone są w zooplusie ,maty grzewczej dla kotów,też widziałam w zooplusie za nieduże pieniądze.na koniec potrzebujemy zakupić wybieg składany dla królików,niechby poczuły trochę trawy pod stopami.Może zechcecie pomóc.Udało mi się zakupić 2 drapaki i kosz wiklinowy z własnych środków.Potrzebujemy rzeczy w bardzo dobrym stanie,niestety ludzie przyjeżdżający do nas lubią widzieć wszystko co ładne,nie dziurawe i obskrobane,sami nie zostawiają nic.Gdzieś przeczytałam że u nas tak sobie.Przykro mi że nie mamy terakoty i pięknych podłóg ,ścian ,luksusowych mebli itd.Myślałam że miłość ,opieka i poczucie bezpieczeństwa jest najważniejsza o losie ale naiwna ja.Jeśli ktoś nas wesprze to z całego serca dziękujemy.konto do wpłat
Bank BZWBK 88 1090 2590 0000 0001 2206 5444 .
Przypomnia ła mi się ważna sprawa,a mianowicie wredna baba czyli ja dawno temu otrzymała od Pani Danusi CH.200zł. i nie podziękowała.Czynię to teraz ,bardzo,bardzo dziękuję,w nawale zajęć zapomniałam.Matko ale wstyd strasznie przepraszam.Następnym razem napiszę o swoim małym marzeniu i wstawię jakieś zdjęcia,dziecię znowu coś pozmieniało i ni groma nie wchodzą.Głupia ja jak zwykle.Tym kolorowym akcentem się żegnam.Pamiętajcie o nas bardzo prosimy

czwartek, 13 kwietnia 2017

Cały czas się pluczemy

Nerki Juniora coś nam się pochorowały.Mocznik ponad 400,po tygodniu płukania spadł do 200.Apetyt wrócił i płuczemy się dalej.  Wkurzony na calego

środa, 12 kwietnia 2017

Wpadaj na sekundę

Dostaliśmy 3 wpłaty.10,50 i 100zl.No i zaszalelismy.Troche dołozyłam ale jak święta to dla wszystkich.Bardzo dziękujemy.

piątek, 7 kwietnia 2017

To znowu ja.

Kochani.Jak wiecie pojawiam się rzadko.Wynikiem tego jest ogromna ilość pracy jaką muszę wykonać każdego dnia.Wieczorem padam na przysłowiowy pysk i nijak do pisania zabrać się nie mam siły.Dziś odrobinę nadrobię zaległości.Ale po kolei.Jak zwykle myśli mam tysiąc i będę pisać mało składnie ,bo myśli biegną szybciej niż paluszki po klawiaturze.
W ostatnim poście p-rosiłam Was o pomoc w opłaceniu rachunków.Dzięki Wam udało się za co jestem ogromnie wdzięczna ,nie potrafię tego opisać słowami ,więc napiszę dziękuję z całego serca.
Wpłynęło odrobinę więcej pieniążków za które zakupiłam puszki dla kotów i psiaków na kwotę 100zł.Po za tym pewnie mi się nieźle dostanie,ale potrafiłam inaczej a że chcę być uczciwa kwotę 140zł.przekazałam 2 organizacjom wykupującym konie ze Skaryszewa.Mam nadzieję że nie gniewacie się ,podzieliłam się tym co miałam.i to koniec wydatków.
Kiedy decydowałam się na zabranie starszego psiaka zawsze wydaje mi się że dożyje późnej starości.Niestety w wyniku chorób i podeszłego wieku tej późnej starości nie dożywają.
2 tygodnie temu odszedł Franio._Przegraliśmy walkę z nowotworem pęcherza.Przeżuty na wątrobę,guz w przełyku.Nic nie mogliśmy zrobić.Oczywiście ja jak zwykle musiałam się pozbierać.Kot Junior zachorował na nerki.Płukanie,płukanie i jeszcze raz płukanie kroplówkami.Malusia i Starunia jakieś dziwnie chude, znowu do lekarza i czekam na wyniki.Przez chwilę mieliśmy spokój.Niedobry los znowu sobie o nas przypomniał i postanowił nas trochę pomęczyć.
Może coś miłego napiszę.Maciupek,Sara i Kreseczka pojechały do nowych domków.Grzeją doopki na swoich kanapach.A my walczymy z przeciwnościami dalej.Nie wiem co i kiedy ale czasami dostajemy jedzonko .Darczyńcy czasem nie ujawniają się.Bardzo dziękuję wszystkim tym którzy nam puszeczki i suchą karmę podsyłają.Niedługo święta i nie wiem czy dam radę coś skreślić,w końcu nie taka już młoda jestem,wręcz spowolniona.
Składam wszystkim najserdeczniejsze życzenia.Spokojnych i Wesołych Świąt Wam życzę.Ciepła i miłości,wszak wiosna przyszła.Odpoczynku, większość z Was jest bardzo zabiegana.Nie zapominajcie o nas,myślcie o nas ciepło i może wtedy ten niedobry los pójdzie gdzieś do mysiej dziury i zostawi nas w spokoju.Tego wszystkiego Wam życzy Wasza zmęczona Kwiaciarenka.

wtorek, 21 lutego 2017

Ocieplanie od Orki
Chory Franio
Jedzonko, które przyjechało po wcześniejszym apelu o pomoc,nadawcy nie było
Kochani , dotarły pierwsze wpłaty.Szambo wybrane.Zakupilam też 12 puszek dla kociaków i 2 dla psiaków no i oczywiście saszetki dla bezzebnego Kolesia.Z całego serca dziękujemy.

niedziela, 19 lutego 2017

No to troszkę pobiadole

Taaa,wracam skruszona jak zwykle po długiej nieobecności.Będę biadolić ale zanim to zrobię to odrobina tego co dobre,tego gorszego będzie więcej.Po ostatnich moich prośbach otrzymaliśmy trochę kocyków,karmy z dodatkiem odrobiny funduszy,które jak zwykle przeznaczone zostały na opał .jedzenie i żwirek.Tych artykułów to zużywamy na tony.Jestem bardzo wdzięczna za każdy nawet najdrobniejszy gest.Bardzo dziękuję za wszystko.
Kiedyś Orkę nazwałam niosącą radość i dalej tak twierdzę bo dziewczyna wydziergała nam ocieplaki pod kocie tyłeczki i za to ogromne podziękowanie.Zdjęć na razie nie będzie,powodem jest brak internetu który mam odcięty z powodu zaległości,teraz podłączyłam tablet i nijak dobrać się nie potrafię a syna jak zwykle brak,wszak młodość rządzi się swoimi prawami .Dziękuję też za słowa otuchy na maila,tego to ja potrzebuję w obecnej sytuacji jak powietrza.Zanim przejddę do przysłowiowego biadolenia chciałam tylko powiedzieć że jeden kociaczek pojechał do nowego domku ,na telefony typu czy ma pani małe rude koty bo takie są w modzie to już przestałam odpowiadać,nawet takowych u mnie nie ma.Chcę też przeprosić osoby ,które nie otrzymały jeszcze przesyłek bazarkowych.Wreszcie zostały odnalezione i zostaną niebawem wysłane,nauczka na przyszłość nie każ synowi pakować bo za rok odnajdziesz.
I teraz przejdę do proszenia i biadolenia po raz kolejny.Dumę już dawno zakopałam w ogródku.
Zaczął się chyba zły czas dla staruszków.Pierwszy zachorował Franio,dziwny był nie jadł,zaczął szybko tracić na wadze.Oczywiście samochodu brak to biegiem dzwoniłam po taksówkę,diagnoza nerki siadają,powrót znowu taksówka.Drugi na liście Tymek chora wątroba.Franio dodatkowo ma guz na pęcherzu i tym wiemy od dawna ,nic nie możemy zrobić ale o co mi chodzi a o to że Franio ciągle popuszcza ,teraz jest w domu,ciągle mam go na oku i mop też,Franek otrzymywał kroplówki i leki ,teraz jest lepiej ale pralka ciągle pracuje,bo chłopak na posłanie też siusia.Tymuś nie wiem czy z zazdrości czy lenistwa sika w posłanie i kopa też w posłanie i pralka znowu pracuje.Potrzebna mokra karma dla wątrobowców i nerkowców może ktoś coś.Franio ma 15 lat,Tymek pewnie z 13-14 nic mnie nie  dziwi.Zycie ich nie oszczędzało.Kochani wstyd mi ale innego wyjścia nie mam.Rodziny prawie nie mam nie licząc tych za ścianą,którym ciężko na prąd dołożyć.Mamy wspólny piec i prąd.Przyjaciół nie mam odkąd zajęłam się zwierzętami.Bardzo proszę o wsparcie finansowe dla mnie jako człowieka i dla zwierząt bo to one najwięcej korzystają,mamy zaległości w opłacie prądu 300zł,szambo się leje to kolejne 100zł i zaległość w banku 200zł.Banki są bezlitosne.Prosiłam pana z banku o cierpliwość.Streściłam sytuację.W odpowiedzi otrzymałam taki tekst.To pani wybierze z czego ma zrezygnować opał czy jedzenie.No tak mam wybór.Kiedyś pisałam że zima to dla nas najgorszy czas ale tak źle to chyba jeszcze nie było.Mój M niestety nie otrzymał prawa jazdy ,zabrane na następny rok.Dojdzie kara i koszty sądowe i tak się zastanawiam jak mu sobie poradzimy,no ale cieplej się zrobi to będę mogła dorobić.Myślę o następnym bazarku.Ręce mi opadły.Naprawdę mi wstyd prosić o cokolwiek a o środki finansowe to makabrycznie wstyd choć kostką sera też nie pogardzimy.Bardzo wszystkim jeszcze raz dziękuję za wszystko co dla nas dobrego uczyniliście.Mam tylko nadzieję że gromy straszne nie posypią się na mnie.Przepraszam że proszę Was o pomoc.Chyba wczołgam się pod łóżko jak to robi Ozzi gdy nakrzyczę na niego.

wtorek, 3 stycznia 2017

Witam po świątecznie

Jak zwykle wpadam jak po ogień.Prawda jest taka że każdy dzień to walka,walka o przetrwanie,o zdrowie zwierzaków i moje.Tak często brakuje sił.Chcę przeprosić tych do których nie dotarły jeszcze  przesyłki bazarkowe i prosić tych którzy dostali o potwierdzenie że takowe otrzymali a także prosić osoby aby podały swoje adresy i się odezwały ,bo takie osoby też są.
Swięta spędziliśmy spokojnie,za to sylwester bardzo huczny u nas zwłaszcza  od godziny 20 kiedy pod naszym łóżkiem prawdziwa zabawa zwierzaków chowających się ze strachu od huku petard.Zwierzyniec podwórkowy schował się w kotłowni.Na szczęście ten czas mamy za sobą do następnego roku.Pisałam w tamtym roku powtórzę i teraz .Styczeń i luty to najgorsze miesiące dla nas.Zaczyna nam wszystkiego brakować.Zapowiadają duże mrozy a opału prawie nie mamy,jedzenie jakoś daję radę organizować choć przyznam że chwilami ciężko.Kończą nam się ciepłe koce ,może ktoś ma jakieś używane i może się z nami podzielić.Parę kocy upchnęłam psiakom do bud a jak wiadomo za długo nie mogą tam leżeć.Będę próbowała zorganizować słomę.Przydałyby się kocie budki takie kryte z gąbki,może ktoś posiada po swoim kotku a już nie używa.Chodzi mi o to że kiedy wychładza się w nocy mogą w takiej buce siedzieć i ciepło im.
Tak sobie pomyślałam że byliśmy strasznie niegrzeczni bo Mikołaj nas ominął w tym roku,to może przeszukacie szafy i coś się znajdzie dla kociaków i psiaków do utulenia na chłodne dni.
Chcę przeprosić że tak proszę ale innego wyjścia nie mam,większość ludzi tylko kiwa głową z politowaniem na moje poczynania i dziwi się że tyle zużywam energii,funduszy i czasu nic z tego nie mając.Zawsze potarzam z humorem że jeden głupi na wsi musi być.
Bardzo dziękuję za wpłaty które doszły teraz po 1,zakupiłam trochę puszek dla psiaków i kociaków.Staję na uszach żeby nie brakowało,teraz najgorszy czas.Bardzo prosimy.Dziękuję że jeszcze do mnie zaglądacie i cierpliwie mnie znosicie.