sobota, 21 marca 2015

Krótki bazarek kurkowy

Tak jak pisałam wczoraj stawiam się zgodnie z obietnicą.Bazarek ma formę kup teraz,fancików mało, robione z czystego dobrego serca.Robię to po raz pierwszy ,więc jeśli coś pomylę to mam nadzieję że ktoś z Was postawi mnie w pionie.Kurki mają 2 wymiary .Większe szt.5to17cm.szerokości i 12cm.wysokości drugi rozmiar to 12cm.szerokości i 9cm wysokości tych mniejszych jest 7 szt..Kurki większe to cena 15 zł.wraz z przesyłką ,mniejsze 13zl.wraz z przesyłką.Poproszę o komentarz pod zdjęciem i adres do wysyłki  na adres mailowy.Wszystkie dane znajdują się na pasku bocznym u samej góry.Mam nadzieję że Wam się te szydełkowe Panienki spodobają.Marzenka się natrudziła.Każda kurka troszkę ma inny wzorek.Więc zaczynam pokaz kurkowy.
 Kochani Marzenka przebiera paluszkami jak szalona i zrobiła nową dostawę i tak mamy 2 duże kury jak nr1,2 biało czarne duże,
2 biało pomarańczowe
2 biało bordowe małe
 Można nakładać na jajka,takie dostałam wytyczne,ale zamieszanie,Przedłużamy bazarek do czwartku do 22.

kurka nr1 lekko fioletowa z białym szt2 sprzedane 2szt
kurka nr2bordowo-bała szt1większa szt1
nr3 mniejsza bordowo -szara szt.3 zostały jeszcze2,sprzedana 1 szt zostały 2
nr4 mniejsza ciemny szary z jasnym szarym szt1sprzedana
nr5mniejszaciemny szary,jasno szary i biały szt1

nr6 ciemny szary z ciemno szary z jasno szarym szt.1Sprzedana
nr7większa jasno szary z ciemno szarym szt.1sprzedana



nr 8 większa ciemno szary z jasnym i białym szt1.Sprzedana


 Mam nadzieję że się podobają.można do środka włożyć waty lub coś innego będą bardziej pękate.Pewnie mi się dostanie od Marzenki że za mało rozłożone.bazarek trwa do wtorku do godz.22.Może zechcecie zaprosić kogoś do zakupu.Za ewentualne błędy przepraszam i serdecznie zapraszam.Podopieczni Kwiaciarenki bardzo się ucieszą.

Kochani zostało jeszcze 5 kurek ktoś chętny.2 małe bordo z szarym 
1 szara
1 duża bordo z szarym 
1 duża ciemno szary z białym i jasnym szarym.






piątek, 20 marca 2015

Miałam jeszcze nie pisać ale po tym co mi się wczoraj przytrafiło to chyba muszę to z siebie wyrzucić.Pracy pełne ręce i tak stoję na przystanku i dumam co po kolei mam zrobić jak wrócę z pracy do domu i w pewnym momencie widzę samochód jadący szlaczkiem po ulicy,w pierwszej chwili myślałam że to jakiś gówniarz się popisuje ,patrzę dalej i widzę że coś nie tak bo jedzie prosto na mnie,to uskok w bok.Facet jednak na tyle przytomny że wykierował w drugą stronę i łup prosto do rowu.Mnie włosy stanęły na głowie ,kolana się ugięły i lecę do tego wypadku przez ulicę jak wariat ,tylko machnęłam ręką następnym samochodom które już nadjeżdżały.Następny facet się zatrzymał i też biegnie,samochód dęba stoi,ten co podbiegł otworzył drzwi i krzyczy do mnie Pani trzyma te drzwi da pani radę ,ja no że nie mam wyjścia i muszę dać.Kierowca z samochodu woła że nic się nikomu nie stało  tylko pomóżcie wyjąć dzieci,jak powiedział dzieci to nogi się po de mną jeszcze bardziej ugięły ale udaję twardziela i dalej trzymam te cholerne drzwi.Moim oczom za moment ukazują się 2 małe płaczące szkraby pewnie 3i 4 latek ,ojciec je podał a matka przygnieciona na samym końcu,nic im się na szczęście nie stało.Przytuliłam maluchy i prosiłam żeby nie płakały.Potem już inni się nimi zajęli a ja pobiegłam na autobus ,akurat podjechał i poczekał na mnie,i wiecie co nie mogłam do niego wsiąść takie nogi z waty miałam.Nie wiem jaka była przyczyna wypadku,kierowca z pewnością był trzeźwy,ale niech Was wszystkich ręka Boska broni wozić dzieci bez fotelików i z dużą prędkością bo morze się zdarzyć dużo gorzej i nie będzie co zbierać.Cały czas mam przed oczami te maluchy,już nawet nie chcę myśleć co by było gdyby.Naprawdę ludzie pilnujcie się bo zaoszczędzone pół godziny może Was kosztować Życie.
To teraz może co tam u zwierzaków.Koleś piękniś bez zębów wyadoptował się do Warszawy za nim Leon wyprowadził się od Kwiaciarenki do swojego domu stałego.We wtorek pies Radzio też znalazł swoją rodzinę w Pruszkowie.Wszystkim którzy zaadoptowali zwierzaczki gorąco dziękuję.
Radzio
Leon
Koleś
Ale nie byłabym sobą jak bym coś nie przygarnęła .Właściwie nie miałam wyboru.Proszę Pani ten mały siedział na ulicy i płakał a tak pada i głodny pewnie i nie chcę żeby go samochód rozjechał.No i wyjścia nie ma ,no właściwie jest ale dla mnie jednak nie do przyjęcia .Oto przed Państwem Rudek.

Dla Rudka jakiś domek się kluje trzeba kciukasy mocno trzymać.A zapomniałabym o dwóch takich co skradli serce nie księżyc.Nowi ze schroniska w Dyminach.Miły 12 letni Tymuś i ciepiący na manię wielkości Apoloniusz.
Tymuś
Całe 4kg.Apoloniusza.
Jutro znowu się odezwę i zapraszam na mini bazarek.Zachęcam do zakupu kurek ,które pracowicie wydziergała na szydełku Marzenka ,która często do nas dzwoni i pyta jak się mamy. Marzenko dziękuję Ci bardzo za stado kurek.Kochani podziękowania dla tych ,którzy przyczynili się do napełnienia skarpety i dzięki temu moi podopieczni otrzymali pakę jedzonka suchego i mokrego.Dziękuję bardzo.Na dziś wystarczy, odezwę się jutro.






wtorek, 3 lutego 2015

Jestem

Jak zwykle z pokorą powracam.Pracy bardzo dużo więc nie ma się co dziwić,troszkę tylko przemykam na fb U Kwiaciarenki.Padł mi aparat i nie ma czym robić zdjęć a sami wiecie że bez oglądania nie ma czytania.To zaczynam opowieść.Zacznę o dobrych.Dzięki Ance Wrocławiance mamy luksusy na kocim stole,kotki dziękują i ja też bo było krucho,ja dziękuję jeszcze bardziej niż kociołki,one wsuwają a ja dziękuję bardzo mocno.Zdjęcia są z telefonu,troszkę może słabe jednak coś widać.

Jakoś nie potrafiłam obok siebie postawić  tych zdjęć,nowa sprawa do nauczenia.
Mieliśmy miłego gościa.Przyjechała do nas Pani Dorotka z koleżanką,zdjęć nie zrobiłam ale dostał nam się żwirek,kama dla psiaków i kociaków.
Pani Dorotka zrobiła piękne zdjęcia koteczkom i psiakom co pokazałam na fb.To nie koniec bo Pani Dorotka pomyślała,podzwoniła,pogadała i domek dla Bibi wyczarowała ,dziewczynka pojechała do nowego domku,zawojowała nowych Państwa od pierwszego wejrzenia.
czyż nie urocza.I czary dziś się stały ,Mam Aparat i mogę robić zdjęcia trallala i wiecie z kąd?Od czarodziejki Pani Dorotki,dostały nam się i podkłady ale o tym za chwilę.To wstawie cudeńka moje ,nie mogę się powstrzymać.
tak kilka tylko,Miecio już wyzwolony z kołnierza.Wykastrowany,zaszczepiony i gotowy na nowy dom.Pani Lala kotka od proboszcza już po sterylizacji,cudeńko słodkie,kicia bez wad.
Słodki cukiereczek.

Czy pamiętacie Podkarpackie dziewczyny.
Odwiedziła nas Marzenka ,pierwsza opiekunka koteczek.Wyściskała ,ukochała dziewczynki i szczęśliwa,spokojna że są w dobrej formie pojechała do swojego domku do Rzeszowa.Marzenka nie byłaby sobą jakby coś kotkom nie przywiozła oto prezenty.Drapaczek został natychmiast zajęty przez towarzycho.I jeszcze jeden.
jak widać już został zajęty.Wszelkie nowości zaraz są akceptowane z pełnym zadowoleniem.oczywiście uszyła im jeszcze posłanka ze sweterków.
jak widać zadowolacja.
Kochani dziękuję za wszystko,za wsparcie finansowe,dzięki któremu tyłeczki nie marzną.Teraz coś troszkę smutniejszego.Mianowicie Dinguś niestety ma bardzo chore stawy.Robimy co możemy żeby mu ulżyć w bólu.Chodzimy na krotkie spacerki,chłopak prawie nie chodzi.To on zabiera dużo czasu,robię mu masaże,trzeba myć mu pupę ,siusia na podkłady.Ogólnie bardzo dobrze tylko te tylne nóżki mało sprawne.Będę go pielęgnować do końca tyle na ile starczy sił,on na to zasługuje dość się w życiu nacierpiał.
Podparty poduszkami aby mu jak najwygodniej było.

wtorek, 6 stycznia 2015

Zdjęcia do poprzedniego posta.

Lala przyniesiona przez proboszcza







Ta mina mówi sama za siebie
Bibi z Mietkiem


2 podkarpacka dziewczyna


Bidulek Dingo,dziś wstał sam pierwszy raz
Nieco wyrośnięty kamyczek


Dziś Kwiaciarenka otrzymała 1 lekcję wstawiania zdjęć,zobaczymy czy pojęłam czy nie.W końcu nie będę musiała czekać aż mi syn przeżuci z aparatu.



sobota, 3 stycznia 2015

Małe podsumowanie.

Dziś usiadłam i tak się zastanowiłam nad całym zeszłym rokiem.Doszłam do jednego wniosku ,był ciężki.Dużo zwierzaków zawitało przez ten rok,mniej adopcji,dużo chorubska różnorakiego ,mnóstwo niedotrzymanych obietnic które rozpalały radość w sercu kwiaciarenki.Każdego dnia wstaję i już nie zastanawiam się jak kiedyś co będzie tylko idę do przodu ,nie poddaję się bo przy takiej pracy i pasji nie ma czasu na gdybanie.Czasem jestem tak zepsuta ze zmęczenia że nawet gadać z rodziną mi się nie chce.Ale to nic.Trafiały się i radości za sprawą waszych dobrych serc i tak siedząc i myśląc o Was wszystkich doszłam do wniosku że to dzięki Wam przetrwaliśmy ten rok,zwłaszcza zimową porę.Mam cichą nadzieję że ten 2015 będzie choć odrobinę lepszy,czas pokarze.Dziękuję wszystkim tym którzy pomyśleli o nas przed świętami.Orce za pyszny Likierek o smaku kukułki pychota i śliczny kalendarz,Joli Majchrzak za pyszne słodkości i puszeczki dla kociaków.Dary finansowe na węgiel i karmy.Jeśli kogoś pominęłam to przepraszam.Dziękuję za życzenia świąteczne ,za wszystko .Nie chcę wracać już do tych najbardziej złych i przykrych chwil,niech zostaną za nami.
Przed samymi świętami zawitał nowy gość przyniesiony przez Proboszcza.
Wieczór deszcz leje a tu dzwonek do drzwi,wychodzę i słyszę -przyniosłem pani kotka bo się koło mnie zawieruszył,to pewnie pani bo u was dużo zwierzaczków.Więc ja na to -pewnie mój,ale jakoś nie przypominam sobie żeby któryś wychodził,po za tym ciemno ,zimno,mokro to te moje raczej niechętne na dworek wychodzić,wolą doopki grzać przy piecu.
To ja już pójdę bo to nie mój kotek. Ja kota pod pachę,cholera może wyskoczył między nogami jak wychodziłam.Idę do kotów zapalam światło i patrzę co ja przyniosłam.Piorun mnie strzelił normalnie kot nie mój .W ten oto sposób stałam się nieświadomą posiadaczką przecudnej urody trikolorki w ataku miłości.Czekam może ktoś się zglosi po zgubę ,lub ktoś robił porządki przedświąteczne i miauczące cudo wywalił.Jeśli nikt się zgłosi pojedzie panna na sterylizację,niestety panna nie czuła satysfakcji bo u mnie chłopaki bez jajeczni są.
następna ofiara bezmyślności zagościła u sąsiadów,malutka suczka.Sąsiadka poprosiła o chwilowe przechowanie żeby do Kościoła za nią nie pobiegła.No dobra.Wsadziłam do kotów i niech się troszkę ogrzeje,sąsiedzi nie z tych co w domu zwierzaka trzymają.Do wieczora nikt się nie zgłosił,rano pretensja że pies nie przyszedł do domu,że budka zrobiona.Ja na to proszę oto piesek,tylko że taki maluch to raczej w domu powinien być.Po naradzie rodzinnej sąsiedzi pieska wzięli do domu,wykąpali.Dałam tabletkę na odrobaczenie z obietnicą że dowiem się co jak i ile kosztować będzie sterylizacja.Tak bardzo się ucieszyłam że malutka Bi bi bo tak dałam na imię będzie miała dom.PO niecałym tygodniu czyli wczoraj przynieśli mi ją i mówią że jednak oddadzą mi bo nie mogą jej trzymać.Szlag mnie trafił,nagadałam się po próżnicy ,cholera to tak jak by ode mnie dostali.Ludzie to jednak nieodpowiedzialni są.Nie lada kłopot to jest,suczka Słoneczko nie lubi innych suczek.Dingo znowu ciężko chory.Znalazłam go leżącego na deszczu i jeszcze z dachu lała się woda na niego.Diagnoza,zapalenie płuc.Pies nie wstaje robi pod siebie,przekładam raz na jedną raz na drugą stronę.Nie wiemy czy wstanie jest troszkę lepiej,rokowania bardzo ostrożne.Jeśli nie uda się go podnieść rozważamy eutanazję.Pies ciężki jakieś 30 kg.Dziś troszkę stawiałam go na nogi,ciężko zwyrodnienia kręgosłupa.Wiecie co Wam powiem w mojej okolicy myślą że ja mam kupę kasy,że fundacje pomagają z prawa i lewa.Z nikim nie dyskutuje bo po co.Kochani Dziękuję za wszystko.Mam nadzieję że dotrwaliście do końca.Tak mi się jakoś zebrało na gadanie wirtualne.Mam nadzieję że z jakimś ładem i składem napisałam.Pisarka to ze mnie kiepska.Pozdrawiam i życzę wszystkim tego co najlepsze w Nowym Roku.Kwiaciarenka.

czwartek, 11 grudnia 2014

Witajcie

Tak jak ostatnio zacznę od tych milszych spraw czyli podziękowań za wsparcie czy to groszem czy dobrym słowem czy paczuszką od Mikołajów.Dzięki blogowi Alison i kotki dwa 2 osoby sorki dwóch Mikołajów przysłało nam paczuszki ze smakołykami dla kociaków.Droga Marzenko i Anko Wrocławianko dziękujemy z całego serca.Dziękuję też Orce i 2 innym osobom za wparcie węglowe czyli 3 woreczki mój M przywiezie w sobotę.






jakiś czas wcześniej od Alison dojechały 3 worki żwirku,nie wiem czy pisałam wcześnie.W każdym razie bardzo dziękuję w imieniu swoim i sierściuchów .Sorki za tę ścierkę na podłodze ale Apsik leje gdzie popadnie więc ściera ciągle zmienia pozycję.
Nastąpiło kilka zmian o których Wam tu napiszę,czylipo1 Misio pojechał do innego domu tymczasowego bliżej swojej przychodni lekarskiej.
po2.Na miejsce Miśka przyjechał Domino psi chłopak z Ukrainy gdzie miał połamane łapki.Marina która opiekuje się biedami na Ukrainie poskładała go kupy i znalazł się u Kwiaciarenki.O ukraińskich psiakach jest na stronie Facebookowej u Kwiaciarenki.Chłopak piękny grzeczny do pokochania i zabrania na kanapę.Dziecię nie wrzuciło mi zdjęcia Domina więc nadrobię następnym razem.
po3 przyjechał Miecio z pod Nałęczowa z mordowni od Leśniaka ,większość pewnie wie o co chodzi bo głośno o tym było.Chłopak do adopcji,teraz dochodzi do siebie u Kwiaciarenki.
to w dniu przyjazdu

bardzo chudy z prawie zerowym wapniem w organiźmie,anemią teraz dochodzi do siebie.
Tę chudzinę odłowiłam u nas ,pojechała szczęśliwie do fundacji Bernardyn,skóra i kości.Okazało się że to szczeniak .U mnie w pomieszczeniach już nie ma miejsca więc musiałam szukać pomocy gdzie indziej,za krótka sierść na warunki panujące na dworze.
Po4 przyjechały dwie kocie damy aż z Podkarpacia .Ich Pan zmarł i jak to zwykle bywa rodzina nie poczuwała się do opieki nad zwierzakami.Pieski pojechały do innego domku a kocie dziewczynki do mnie,Bardzo grzeczne,uosobienie spokoju.Może ktoś z Was pokocha.
Mizia
Kizia pałaszuje.

Domino jedno zdjęcie znalazłam
wiecznie się wierci tylko chciałby się przytulać.

Następnym razem napiszę Wam jak to Kwiaciarenka została Opluta,wyzwana i sponiewierana.Teraz nie chce mi się nawet pisać o tym,zbyt przykro.
W każdym razie dziękuję jeszcze raz za dobro.Jeżeli jeszcze ktoś zechce zostać Świętym Mikołajem dla Kwiaciarenkowej brygady to nieśmiało prosimy.Dziękujemy za wszystko.Tak na koniec 2 obraz znalazł nabywcę więc woliera zbliża się wielkimi krokami.Pa.


wtorek, 18 listopada 2014

Marzenia .

Wiele z Was myśli już o Świętach Bożego Narodzenia ,o prezentach dla bliskich,inni z kolei tworzą swoje piękne wymarzone twory artystyczne.Kwiaciarenka też takowe ma,może różnią się nieco od tych wszystkich innych ale cóż jedni wolą to inni tamto.Podzielę się z Wami tym co ja chciałabym osiągnąć dlatego że tak naprawdę nie mam z kim o tym pogadać, a tutaj łatwiej,nawet jak ktoś wyśmieje to nie będę tego słyszeć i przykro jakoś też nie będzie.Już nie raz Wam pisałam o różnych biedach,które każdego dnia zaglądają do mnie przez okienko komputera,serce pęka i ta ciągła myśl co tu zrobić jak pomóc i zaradzić.I tak sobie wymarzyłam żeby dobudować kawałek pomieszczenia do kociego domku takiego z wodą służącego do kwarantannowania chorowitków,teraz niestety nie mogę,warunki skromne.Marzę jeszcze o zbudowaniu drugiego domku dla może 2 kózek i jakiegoś kucyczka ,kilku kurek.Niestety takie zwierzaki jak zapewne wiecie też potrzebują pomocy.Nie będę prosić o pieniądze,za duża to kwota do zebrania ale może choć jakieś pomysły jak uzbierać,jak zarobić aby marzenie mogło się ziścić.Marzą mi się psie staruszki wywalone na bruk jak worek śmieci.Tylko gdzie umieścić.Kwiaciarenka i tak dwoi się i troi aby tym co są nie brakowało jedzonka ,ciepłego domku i czystego kocyka do spania.Dzięki Wam to się udaje.To nic że już 5 rok chodzę w tej samej jesionce,to nic że nie mogę za bardzo odpocząć.Kiedy tak siadam nieraz wieczorem i patrzę jak brykają lub śpią jeszcze niedawno zasmarkane,brudne i zapyziałe zwierzaki gęba sama się cieszy.Kidy wskakuje taki mały futrzak na kolana i robi swoje mr mrmr taki cieplutki i mięciutki to dopiero jest radocha,jakby w podziękowaniu o zobacz jaki jestem ładny wiesz to dzięki tobie.Nieraz siedzę i ryczę i słucham tego ich mr mr,albo chau ,chau.Pewnie się uśmiejecie, zgłupiała nam Kwiaciarenka ale tak czuję i tak mam.Powiem Wam jeszcze o tym nowym kociaku ze stacji.Dziś pojechałam do wetki,coś mnie on dziwnie wyglądał.Przeczucie mnie nie myliło,kolega ma wady genetyczne,rozszczepienie podniebienia.Ja to mam szczęście do takich biedaków.Na piątek mamy umówioną kastrację,usg,prześwietlenie,nie wiemy co masz w środku drogi kotku.Przy znieczuleniu będzie możliwość obejrzenia dokładnie tego podniebienia i decyzja o zszyciu.Nie będzie to takie proste ,kot ma ok.2 lata.Zobaczymy jaką decyzję podejmie lekarz. Troszkę posmuciłam i pomarzyłam i nie krytykujcie za bardzo ,bardzo proszę.