poniedziałek, 20 czerwca 2016

U ferajny wszystko ok

Jak Wiecie każdy ma wzloty i upadki.Co prawda u Kwiaciarenki więcej upadków niż wzlotów,życie jednak toczy się dalej.Wiem że wpisów może trochę za mało ,ale tak już mam ,musicie wybaczyć.W kocu jedna osoba ogarnia mega gromadę zwierzaków,pracuje na ich leczenie,zajmuje się domem,zakupami wożonymi w wózeczku ,takim jak starsze panie wożą swoje zakupy,na dwóch kółkach,pielęgnuje niepełnosprawnego Neosia ,szoruje pomniki w sobotę aby na prąd zarobić.Nie będę więcej wymieniać choć jeszcze sporo by się znalazło.W końcu kto takie nudy czytać będzie.Po krótce więc.Nowa mieszkanka przyniesiona od sąsiadów w stanie agonalnym,pogryziona z larwami much w ranach.Misia Po przyniesieniu i teraz.Rana była i pod szyją.






W ten sam dzień wieczorem ktoś wywalił mi prosto pod dom kociego malucha.Na szczęście był zdrowy.nie mam zdjęcia ,wstawię następnym razem.2 kociak mały w stanie ciężkim nie przeżył,dla mnie to porażka.4 szczeniaki jeszcze ślepe wywalone na posesję do pewnej kobiety zabrała do siebie koleżanka ,nie dałabym rady fizycznie.Co się z tymi ludźmi dzieje.
Po ulewach i wiatrach jakie przeszły nad Polską u mnie też straty choć nie tak wielkie jak w na innych terenach.Kawał papy opadło z głównego budynku,u kociaków też dziura i nad kuchnią ,łazienką i tarasikiem też się lało.Czyli papy i dachy do wymiany.Może więcej smucić nie będę.Może coś przyjemniejszego teraz.
taaadam król Pucuś czuje się bardzo dobrze.Nowotwór na razie nie wzrasta.Jak widać na zdjęciu wszystkie psiaki zdrowe i zadowolone.

Kochani w ogródku też się zadziało.Zapraszam na filmik na mojej stronie fb U kwiaciarenki i sami osądźcie efekty,dodam tylko że cały czas coś będzie przybywać.Trochę szkoda że nikt się nie podzielił ogrodowymi gadżetami.Staram się robić coś z niczego.
Przyszła też paczuszka z jedzeniem dla psiaków i kociaków.Nadawcy nie było.Bardzo dziękuję w imieniu zwierzaków.Za wszystko bardzo dziękuję wszystkim z całego serducha.

środa, 6 kwietnia 2016

Pucuś i dziiiiwna prośba

Kochani u Pucusia jak do tej pory dobrze się dzieje.Jak zapewne większość z Was wie z FB chłopak po operacji.Nie zdecydowałam się na usunięcie połowy szczęki.Pan doktor Sławek usunął tyle nowotworu ile się dało ,pozszywał wszystko w dziobie u Pucka i puki co jest dobrze.Nowotwór nie jest złośliwy i to najważniejsze.Będziemy chcieli pojechać do Warszawy do onkologa na wizytę ,być może uda się to cholerstwo w inny sposób zniszczyć.Na radzie kontrolujemy,karmimy,odrobaczamy się ,czyli próbujemy dojść do jakiejś formy.Okazało się że prawdopodobnie Pucuś ma problemy z tarczycą.Na razie jednak odkarmiamy,potem zrobimy badanie krwi jeszcze raz i dopiero weźmiemy się za resztę dolegliwości.W każdym razie zdjęcia nie oddają radochy po zabiegu,oczywiście nie było szans na lepsze foty,wiercik ma włączony cały czas.







Tu już widać brak bulwy na buzi.Puki co apetyt nam dopisuje.
a co tam u reszty słychać.
Sezon wolierkowy ogłaszam za otwarty czyli dom wariatów kręci się swoim wiosennym życiem.Będę wykładać podłogę w wolierce kamyczkami i postaram się to miejsce nieco ożywić i uatrakcyjnić.Z kilku starych drapaków poskręcałam jakieś coś tam i wszyscy zadowoleni.



niech się wreszcie zrobi ciepło i ładnie .Jak bym słyszała ty matka weź no nam tu jakoś wymodź ,nudy na pudy.No i matka wymyśla i przemyśla jak tu coś z niczego zrobić.Sami wiecie że gdzie dużo zwierzaków to choćbyś dwoił się i troił ludziska na wsi szpilkę zawsze wbiją.Takie miejsca kojarzą im się z niezbyt miłymi widokami czy zapachami,niesłusznie zresztą.Przejdę do tej dziwnej prośby bo jak wiadomo Kwiaciarenka jest walnięta i ciągle coś wymyśla np.lampki na dworze wiosną.A co nie podoba się ,to po co zaglądać przez płot i cieszyć się z oczka z balii w którym szemrze woda.Chciałabym aby nasz mały kawałek nieba był piękny,kolorowy i radosny.chciałabym aby był niczym tajemniczy ogród pełny kwiatów,światełek,barw i cudów na patyku.Właściwie to marzę o tym żeby moja praca nie kojarzyła się tylko z negatywną stroną medalu.Niedawno spotkałam się z ogromnym podziwem co się zdarza rzadko i Wiecie co ta Pani spytała mnie jak ja daję radę.Stałam przed nią i zastanawiałam się co jej odpowiedzieć.Zamurowało mnie jak nigdy.W końcu po chili zadumy odpowiedziałam że nie wiem po prostu sama nie wiem.Opowiadałam jej ile serca od Was wszystkich dostałam ile pomocy i wsparcia.Dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna że zaglądacie i pomagacie,każdy gest to ogromne wsparcie w każdej dziedzinie życia.Ale się rozgadałam a gdzie meritum .No dobra przechodzę do konkretów.Pomyślałam sobie że na pewno wiele osób ma coś czego nie potrzebuje albo jest tego za dużo albo się znudziło.Może macie jakieś ogrodowe coś czego już nie potrzebujecie albo trochę nadszarpnięte zębem czasu ale jeszcze się kupy trzyma.Jakieś lampki solarne albo kwietniki albo sadzonek w ogrodzie za dużo.Wszystko do ogródka marzą mi się takie metalowe zakręcane wbijane w ziemię nie wiem jak to nazwać takie coś na czym można powiesić doniczkę albo kwietniczek ,gdzie to kupić może ktoś wie.Ostatnio nawet chciałam zakupić  taki foliowy namiocik ,były w biedronce.Zanim się zorganizowałam to było po ptakach.Taką właśnie dziwaczną prośbę mam.Do dzieła kochani ,przegrzebać zakątki swoich strychów,szopek i ogródków.Kwiaciarenka bardzo prosi o pomoc w tworzeniu tajemniczego zwierzęco -
ludzkiego ogrodu.A tak na marginesie niech te niedobre baby skręca z zazdrości.My tu wszyscy czekamy i dziękujemy.Jakby coś ktoś to na maila poproszę,na wszystkie pytania odpowiem.

niedziela, 13 marca 2016

Pucuś

Pucuś to psiak młody,około 3 letni.Już raz udzielałam mu pomocy.Niestety poprzez zaniedbanie właścicieli dowiedziałam się że z Pucusiem jest źle.Ludzie delikatnie ujmując niewydolni życiowo.Zabrałam chłopaczka do siebie i powiedziałam że nie wiadomo co go czeka.Czy będzie dobrze czy żle już do nich nie wróci.Zagłodzony,24 kleszcze wyjęłam.Zawiozłam do lekarza.Sami zobaczcie tego biedaka
Czy widzicie jak skrzywdził go los.Buzia spuchnięta.Pucuś ma nowotwór.Jest to mięsako-kostniak.Nowotwór nie złośliwy.Jeśli nie zostanie usunięty będzie się coraz bardziej rozrastał.W tej chwili Pucuś delikatnie zjada miękką karmę,rozdrobnioną widelcem.Część tego cholerstwa Pani doktor usunęła ,ale teraz potrzebny jest chirurg z Warszawy.O to co psina ma w buzi
Za chwilę straci oko ,potem życie.Nie mogąc jeść życia nie będzie.Zrobione zostało prześwietlenie głowy i płuc.Przerzutów nie ma.




Chłopaczek jest mały,bardzo grzeczny i posłuszny.Potrzebna jest szybka operacja.Koszt to co najmniej 500 zł plus 150 zł histopatologia guza.Pani doktor chce mieć pewność że guz nie jest złośliwy.Razem 650 zł .To tak na pierwszy rzut.Bardzo Was proszę o pomoc.Bardzo Was proszę o udostępnianie.W tej chwili zajmuję się 50 zwierzaków nie dam rady sama uratować Pucusia.Jeśli ktoś zechce dopomóc podam konta

W górnym prawym rogu bloga jest nr ale nigdy nie wiem czy czegoś nie pokręcę.
88 1090 2590 0000 0001 2206 5444 z dopiskiem dla Pucusia Z całego serca prosimy
Bardzo dziękuję za karmę ze skarpetkowych funduszy.Dotarła i jest pałaszowana ze smakiem.Dziękujemy bardzo.



czwartek, 18 lutego 2016

Neo

To jest Neoś,o którym wspomniałam w poprzednim poście.Podobno ma 13 lat.Przywieziony do lecznicy w brudnym kocu i rzucony na stół jak szmaciana lalka.Chudy  z wystającym kręgosłupem.Podejrzewamy że ktoś go uderzył.Ma porażone tylne nóżki.Pani jego bardzo nalegała na uśpienie.Nie wytrzymałam ,bo jestem zdania że trzeba każdemu stworzeniu dać czas a nie od razu zastrzyk śmierci.Jest lepiej .Nie spodziewam się wielkiej poprawy.No cóż walczę razem z nim.Kochani wsparcie nadal potrzebne.Po prostu Neoś.






sobota, 6 lutego 2016

Witajcie
Bardzo chcę podziękować za okazane serce.Wszystkim , którzy wsparli Kwiaciarenkowe ogony po 100-kroć dziękujemy.Gdyby ktoś miał wątpliwości, podam w przybliżeniu ile czego zużywamy w 1 tygodniu ,aby strasznie nie było w skali miesiąca.
Kociaki
49 puszek mokrych,ok 10kg karmy suchej-czasem mniej zależy od apetytu
Psiaki 7kg ryżu,ok3kg karmy suchej-jako dodatek,więcej gotujemy
27 udek ,staruszki muszą jeść lekko strawnie.Do tego wszystkiego zużywamy hektolitry wody,kg proszku,wiadra prądu i węgla ,ciągle palimy w piecu,jakoś wiosennie ale jednak trochę w tyłki zimno.No i dochodzą leki z apteki .Jak nie smarki to jeszcze nie wiadomo co.Puki co węgla jeszcze mamy dzięki Wam oczywiście,prąd jeszcze mamy i proszek też ,dzięki Wam oczywiście.Każdemu bardzo Dziękujemy. Upracowana jestem ale to nic.Zwierzyniec zadowolony.Wolierujemy się,Pani doktor kazała dla zdrowia,radocha niesamowita.Królik Tuptuś aż skakał z radości.
Teraz ratuje następne kocie życie.Rokowania słabe ale czucie w nogach jest ,więc mamy nadzieję że może się uda.Kot przyniesiony do uśpienia,bo ktoś go przetrącił.Złamań i zwichnięć nie ma,lekki obrzęk w części lędźwiowej.Po podaniu leków trzeba czekać.No i czekamy . Zrobię foty i wstawię.
Przykre to wszystko .Nie mogłam postąpić inaczej.Bidulek rzucony na stół jak szmaciana lalka.Nie wytrzymałam i zabrałam. Bardzo dziękuję jeszcze raz wszystkim za dobro jakiego doświadczamy dzięki Wam kochani.Pozdrawiam wszystkich.Kwiaciarenka.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Post błagalny

Witajcie kochani.Pewnie zastanawiacie się czemu taki tytuł.Już zaraz wyjaśnię.Chcę jednak skreślić kilka słów podziękowań.Moi drodzy cały zeszły rok wspieraliście mnie dzielnie.Jedni podarowali grosik,inni trochę karmy,jeszcze inni dobrym słowem pokrzepili.Zeby nie było że zapomniałam ,to dostały mi się i gazetki z haftami,coś słodkiego na święta i oczywiście kilka przetworów w małych słoiczkach,których nie spróbowałam do dziś.Są tak śliczniusie że nie mogę się napatrzeć a o jedzeniu to już nie ma mowy,przynajmniej na razie.Dzięki wspólnemu działaniu wielu osób ,naj większym darem była oczywiście pralka,chodzi dziewczyna do dziś jak należy.
Dzięki wielu z Was ten zeszły rok mogłam przejść w miarę spokojnie ze zwierzakami.Sporo się wyadoptowało.Po świętach maluchy z Darłowa znalazły swoje domy,co prawda duże zostały ale z doświadczenia wiem że i one znajdą domy.Z mojej brygady Rudek pojechał do nowego domku ,2 tyg.temu a i 2 letni Garfild ma szanse w tę sobotę wyruszyć po nowe życie.Zeszły rok owocował wieloma radościami i smutkami ,co jest nieodłączną częścią życia.Dzięki Wam mogłam jakoś łagodniej wszystko znieść.Dlatego żeby nie przedłużać Bardzo Bardzo Wam z całego serca dziękuję.
Ten rok choć się dopiero zaczął,przyniósł nam same kłopoty.Nie będę się może wdawać w szczegóły,chyba że ktoś będzie bardzo dociekliwy to odpowiem na maila.W każdym bądź razie mój M bardzo narozrabiał.Konsekwencje tego są tragiczne.Styczeń i luty to najgorsze miesiące dla mnie i moich ogonów.Nie mogę myć pomników na cmentarzu i dopracować paru groszy na powietrzu,zima rządzi się swoimi prawami.Dlatego proszę Was o wsparcie każdego rodzaju.Czy to będzie karma,żwirek czy parę groszy,to już zależy na co kto ma ochotę.Potrzebuję też 2lub 3 kołder,takich lekkich do opatulenia okien,takich które można zwinąć i uprać.Może ktoś ma trochę zużyte gdzieś w kącie.
po ostatniej fali mrozów włączyłam zwierzakom co mogłam,piec i koc elektryczny i na węgiel oczywiście,jakoś daliśmy radę. Wierzę że i tym razem nie zostawicie mnie samej.Bardzo proszę















r

czwartek, 19 listopada 2015

I znowu wpadam jak poparzona

Pra
ca,praca i ciągle praca,kto ma zwierzaki ten wie.Co tu dużo pisać lepiej pokazać.
Nowy staruszek,lat 14 ze śląskiego schronu




białasek ze Śląska z połową ogonka

Bury za Śląska bez ogonka
dżoker ze Śląska ,dzicz totalna.Jest jeszcze czwórka ,ale tamte to taka dzicz że nie da się zrobić zdjęcia.Siedzą za szafą i przy mnie nie chcą wyjść.
Kociaki z Darłowa z pod Koszalina ,dodam że jeden już w nowym domu


Nowy przybysz z mojej okolicy
Pracy bardzo dużo .Z jedną psią dziewczyną byliśmy na zabiegu,narobiła nam niezłego strachu.

Jak do tej pory kojca nie udało mi się zakupić.Służka Kwiaciarenka biega ciągle w tę i z powrotem.Podziękowania za ostatnią paczkę z funduszu skarpetkowego.Jeśli się mylę to proszę sprostować.Po bazarku dla moich podopiecznych ,będą fundusze na ogrzewanie.Jutro przyjedzie piec.Po kawałeczku i uzbieram potrzebne części na zrobienie centralnego a nie kozowego ogrzewania dla kociaków.Udało mi się trochę pomalować,zmienić gumolity w kocim domku.Dziękuję serdecznie za wpłaty na opał.Zapowiadają zimno więc ogrzewania nie może zabraknąć.Niedługo święta,może ktoś, coś dla Kwiaciarenkowych ogonów.Bardzo dziękuję za wszystko Kochani.