Zaczęło się ,strasznie powoli ale jednak.
Przygotowanie badyli do szlifowania i malowania.Ta mina mówi sama za siebie.Nie łaź
tutaj i nie przeszkadzaj
kontrola jakości czy oby dechy na dach się nadają
kontrola ciąg dalszy.Przy okazji pani ta buda to wymiany,fuj.
Tu już wymierzone i pomalowane badyle na stelaż i okienko na świat
A tu Dinguś czeka.Szkoda że to wszystko tak powoli.Do miłego
niedziela, 7 czerwca 2015
sobota, 6 czerwca 2015
Króciutko.O dwóch takich co nie chciali być pasztetem.
Wstępnie napiszę tylko że nie udało nam się zdobyć bezpłatnie wózeczka.
W piątek pojechałam na rynek po warzywa i sadzonki.Jako że ja zwierzolubny ludź lubię popatrzyć na kurki czy taż kaczuszki.Moją uwaę jednak przykuło coś innego.Z daleka widziałam że facet coś przerzuca niczym wory z kartoflami.Podeszłam i moim oczom ukazły się małe króliczki.
-Pani kupi na pasztet,to ja na to że nie lubię pasztetu.-To czapkę.I krew mnie zalała.Zamiast jedzenia przywiozłam do domu coś do tulenia.Przedtem poleciałam do przychodni na przegląd.Towarzystwo zaszczepione.Troszkę niedożywione,ale postawimy na nogi ,to znaczy na łapy.
i na koniec upał doskwierał to my padliśmy,pomimo że klima chłodziła.
Adaś padł
Do miłego.
W piątek pojechałam na rynek po warzywa i sadzonki.Jako że ja zwierzolubny ludź lubię popatrzyć na kurki czy taż kaczuszki.Moją uwaę jednak przykuło coś innego.Z daleka widziałam że facet coś przerzuca niczym wory z kartoflami.Podeszłam i moim oczom ukazły się małe króliczki.
-Pani kupi na pasztet,to ja na to że nie lubię pasztetu.-To czapkę.I krew mnie zalała.Zamiast jedzenia przywiozłam do domu coś do tulenia.Przedtem poleciałam do przychodni na przegląd.Towarzystwo zaszczepione.Troszkę niedożywione,ale postawimy na nogi ,to znaczy na łapy.
i na koniec upał doskwierał to my padliśmy,pomimo że klima chłodziła.
Adaś padł
Do miłego.
czwartek, 4 czerwca 2015
Jest bardzo źle
Jak pisałam wczoraj ,pojechaliśmy do przychodni weterynaryjnej na sygnale.W pierwszej kolejności badanie krwi i usg.Narządy wewnętrzne zdrowe,kardiologicznie też tylko ropomacicza brak.Więc co do licha się dzieje.Dziewczyna niepatomna to dodaliśmy jeszcze trochę znieczulenia i Pani doktor przystąpiła go badania ginekologicznego.Kochani jest fatalnie.Korcia ma nowotwór przy cewce moczowej.Nie pamiętam nazwy tego cholerstwa,zwaliło mnie to z nóg.Ten nowotwór jest nie operacyjny.Mamy w tej chwili bardzo duży stan zapalny.Na razie spróbujemy to zwalczyć i zobaczymy co dalej.Może się trochę to coś obkurczy i wtedy będziemy się zastanawiać czy podejmujemy ryzyko operacji czy nie.Niestety do takiego rodzaju schorzenia musi przyjechać lekarz z Warszawy,w razie operacji ten sam lekarz wykona zabieg.Nie wiem ile sobie zażyczy,aż boję się pomyśleć.Puki co dziewczyna zażywa antybiotyk.Ma apetyt i normalnie siusia.Muszę bacznie obserwować jej zachowanie i ilość moczu.Ten rodzaj nowotworu nie daje objawów przez bardzo długi czas.Załamka totalna.
to nie koniec złych wiadomości.W czasie mojej wizyty pewna osoba przyniosła 3 małe kociaki.Jeden z nich był w tragicznym stanie,odwodniony i wychudzony.Zabrałam go do domu choć szanse były bliskie 0.Jak można dopuścić do takiego stanu,zastanawiam się.Kocina dostał leki.Przywiozłam go domu .Umarł po 3 godzinach.Pocieszające tylko to że umarł mi na piersi,nie był sam i czuł ciepło drugiej żywej istoty.Smutny ten dzień.Nie potrafię oswoić się ze śmiercią,choć już nie jedną przeżyłam.Tak mam .Pozdrawiam wszystkich serdecznie .
to nie koniec złych wiadomości.W czasie mojej wizyty pewna osoba przyniosła 3 małe kociaki.Jeden z nich był w tragicznym stanie,odwodniony i wychudzony.Zabrałam go do domu choć szanse były bliskie 0.Jak można dopuścić do takiego stanu,zastanawiam się.Kocina dostał leki.Przywiozłam go domu .Umarł po 3 godzinach.Pocieszające tylko to że umarł mi na piersi,nie był sam i czuł ciepło drugiej żywej istoty.Smutny ten dzień.Nie potrafię oswoić się ze śmiercią,choć już nie jedną przeżyłam.Tak mam .Pozdrawiam wszystkich serdecznie .
środa, 3 czerwca 2015
Kochani.Sprawa wózka nadal w toku.Dingo chyba się poddaje,coś ta wola walki w nim zanika.W tej chwili mamy 150 zł na wózek.Napisałam też na wydarzeniu króciutko o Dingu.Tam ktoś chce podarować taki wózek,może się uda.W tej chwili jest inny problem.Dziś na sygnale jadę z Koreczkiem suczką na zabieg.Korcia dostała ropomacicza.Jeszcze w miarę jest sprawna,to wiekowa dziewczyna .Trzymajcie kciuki.Zrobię jakieś zdjęcia i postaram się wrzucić dziś ,najpóźniej jutro.Ręce opadają.
poniedziałek, 25 maja 2015
Jestem wkórzona
W poprzednim poście pisałam Wam o pragnieniu posiadania wózka dla Dinga.Zadzwoniłam do firmy w celu ustalenia szczegółów dotyczących owego przedmiotu moich marzeń.Pierwsze pytanie ile pies ma lat ,ja to ze 16.Wiecie czego się dowiedziałam że stary to mam się zastanowić czy warto.
To ja się teraz zastanawiam czy stary pies nie ma prawa do godnego życia.
Czy stary pies ma gnić we własnych ochodach.
Czy stary pies nie powinien jeszcze trochę podreptać,dlatego że przez 90% swojego życia był zaniedbywany.
Zawsze wydawało mi się że każde stworzenie trzeba szanować,zwłaszcza kiedy jest starsze i nie wiele życia mu zostało.Krew mnie zalała.W końcu doszliśmy do porozumienia.Pan robi takie wózki we Wrocławiu.Koszt zwala z nóg 600zł plus 45zł przesyłka.Bardziej ta cena od suwa mnie od marzenia posiadania, niż wiek psiny.Pytam się więc czy ja jestem psychiczna że próbuje temu biedakowi dać jeszcze trochę radości.Chciałam podziękować jednej osobie która zechciała wpłacić na wózeczek,może jeszcze ktoś chętny pomóc.Idę wnerwiać się dalej i głęboko zajrzeć w siebie czy faktycznie coś ze mną nie tak.Pozdrawiam wszystkich ciepło.A zapomniałam dopisać że Mizia z Podkarpacia pojechała w zeszłą sobotę do nowego domku.Teraz to już koniec .Pa.
radocha dla kotełków
To ja się teraz zastanawiam czy stary pies nie ma prawa do godnego życia.
Czy stary pies ma gnić we własnych ochodach.
Czy stary pies nie powinien jeszcze trochę podreptać,dlatego że przez 90% swojego życia był zaniedbywany.
Zawsze wydawało mi się że każde stworzenie trzeba szanować,zwłaszcza kiedy jest starsze i nie wiele życia mu zostało.Krew mnie zalała.W końcu doszliśmy do porozumienia.Pan robi takie wózki we Wrocławiu.Koszt zwala z nóg 600zł plus 45zł przesyłka.Bardziej ta cena od suwa mnie od marzenia posiadania, niż wiek psiny.Pytam się więc czy ja jestem psychiczna że próbuje temu biedakowi dać jeszcze trochę radości.Chciałam podziękować jednej osobie która zechciała wpłacić na wózeczek,może jeszcze ktoś chętny pomóc.Idę wnerwiać się dalej i głęboko zajrzeć w siebie czy faktycznie coś ze mną nie tak.Pozdrawiam wszystkich ciepło.A zapomniałam dopisać że Mizia z Podkarpacia pojechała w zeszłą sobotę do nowego domku.Teraz to już koniec .Pa.
radocha dla kotełków
czwartek, 21 maja 2015
O wszystkim po trochu
Jako że nie było mnie tutaj długi czas,zacznę może od tego że poznałam wspaniałą kobietę ,która pomaga mi z całych sił jak tylko może i kiedy może,wiadomo każdy z nas ma jakieś swoje życie.
Dorotka to właśnie o niej mowa,przyjeżdża ,dzwoni ,dowozi.To jakiś kocyk,to trochę karmy.Wczoraj przywiozła budę do małej renowacji.Dlaczego o tym piszę ,a no dlatego że jak może pamiętacie między postami przewijał się temat woliery dla kotów.Ciągle brakowało środków,moje stado wchłania niesamowite ilości jedzenia,dodatkowo tony żwirku.Dorotka wpadła na pomysł bazarku,ja na to ok.Więc się zakręciła,pofotkowała fancików trochę.Przy okazji dziękuję za fanty tym którzy zechcieli podarować coś od siebie.Usiadła i prowadziła bazarek.Ja nie mam do tego ani zdolności ani głowy.Kochani woliera wreszcie powstanie.Uzbieraliśmy ponad 1000zł.Siatka już zamówiona.Kotełki wreszcie odetchną.
Teraz sprawa adopcji.Do swoich nowych domów pojechał Domino,Miecio i koteczka Lala modeleczka.W między czasie dostałam sygnał o psie pekińczyku co się błąka u nas na wsi,no przecież odetchnąć nie można.Poleciałam i znalazłam to.Małe brudne,śmierdzące,zakleszczone stworzonko.Szybka jazda do Weta.Kąpiel,strzyżenie i 28 kleszczy.
Po małym liftingu.Piesek wypiękniał .Nieoceniona Dorotka zrobiła zdjęcia i Pekińczyk w ciągu 2 tyg.znalazł dom pod Toruniem.No ale byłabym sobą gdybym nie wyszukała następnej sieroty,choć tak się zarzekałam że koniec.Oto Smerfik z e schroniska z Podlasia.
Chłopak lat 12 odebrany interwencyjnie z wrośniętym łańcuchem i wiązanymi łapami.Teraz już doszedł do siebie choć główka jest lekko przekręcona i chód troszkę inny ,zostanie tak,nie wiadomo jak długo
te łapki były wiązane sznurkiem.Byłam niedawno u siostry,po jakieś tam klamoty i znowu błaganie.Wzięłabyś tego kocine zobacz jaka bida nie poradzi sobie.Już miałam się zarzekać ale nie mogłam,kot nie miał jednej łapki.
Jazda do lecznicy,kot zdrowy.Pani Dorotka ,ta która robi piękne zdjęcia zabrała chłopaka do siebie u mnie muszą koty skakać wyżej i bałam się żeby chłopak nie spadał na plecy.W każdym razie dzięki ogłoszeniom Pani Doktor chłopak znalazł nowy dom,całkiem nie daleko mnie.
Slicznotek Miluś.Największy problem to Dingo.Wola walki duża .Mój kręgosłup mówi nie .Trzeba chodzić i prowadzać,jak nie to krążenie żle funkcjonuje.Wózek 500zł tylko skąd.I decyzja,eutanazja czy jeszcze nie.Biję się z myślami.To pies który generuje ogromne nakłady w każdej postaci.Od jedzenia po wysiłek fizyczny,pranie po 2 pralki dziennie.Nie wiem.
Wierzę że dobro powraca i myślę że to dobro to Wy wszyscy ,którzy pomagacie i finansowo i rzeczowo ,dobre słowo też czyni cuda.Kochani jeśli ktoś może pomóc to bardzo proszę.Potrzeby są ogromne.Od pralki,może ktoś ma w dobrym stanie,moja cieknie,ledwo żyje,po zamrażarkę ,może ktoś gdzieś ma schowaną a jeszcze działającą.Suszarka do włosów,muszę kąpać zwierzyniec,moja skończyła żywot na Mietku.Podkłady,środki czystości do prania i mycia.Grosik na wózek.Bardzo bym chciała żeby chłopak jeszcze pożył jak wychodzimy to ten jego ogon tak się kręci w kółko.Wiem że może proszę o wiele ,ale nigdy nie zostawiliście bez pomocy.Dziękuję bardzo za ostatnią porcję karmy ze składek koleżanek blogowiczek.Wszystkim za wszystko ogromne podziękowanie.
Dorotka to właśnie o niej mowa,przyjeżdża ,dzwoni ,dowozi.To jakiś kocyk,to trochę karmy.Wczoraj przywiozła budę do małej renowacji.Dlaczego o tym piszę ,a no dlatego że jak może pamiętacie między postami przewijał się temat woliery dla kotów.Ciągle brakowało środków,moje stado wchłania niesamowite ilości jedzenia,dodatkowo tony żwirku.Dorotka wpadła na pomysł bazarku,ja na to ok.Więc się zakręciła,pofotkowała fancików trochę.Przy okazji dziękuję za fanty tym którzy zechcieli podarować coś od siebie.Usiadła i prowadziła bazarek.Ja nie mam do tego ani zdolności ani głowy.Kochani woliera wreszcie powstanie.Uzbieraliśmy ponad 1000zł.Siatka już zamówiona.Kotełki wreszcie odetchną.
Teraz sprawa adopcji.Do swoich nowych domów pojechał Domino,Miecio i koteczka Lala modeleczka.W między czasie dostałam sygnał o psie pekińczyku co się błąka u nas na wsi,no przecież odetchnąć nie można.Poleciałam i znalazłam to.Małe brudne,śmierdzące,zakleszczone stworzonko.Szybka jazda do Weta.Kąpiel,strzyżenie i 28 kleszczy.
Po małym liftingu.Piesek wypiękniał .Nieoceniona Dorotka zrobiła zdjęcia i Pekińczyk w ciągu 2 tyg.znalazł dom pod Toruniem.No ale byłabym sobą gdybym nie wyszukała następnej sieroty,choć tak się zarzekałam że koniec.Oto Smerfik z e schroniska z Podlasia.
Chłopak lat 12 odebrany interwencyjnie z wrośniętym łańcuchem i wiązanymi łapami.Teraz już doszedł do siebie choć główka jest lekko przekręcona i chód troszkę inny ,zostanie tak,nie wiadomo jak długo
Wierzę że dobro powraca i myślę że to dobro to Wy wszyscy ,którzy pomagacie i finansowo i rzeczowo ,dobre słowo też czyni cuda.Kochani jeśli ktoś może pomóc to bardzo proszę.Potrzeby są ogromne.Od pralki,może ktoś ma w dobrym stanie,moja cieknie,ledwo żyje,po zamrażarkę ,może ktoś gdzieś ma schowaną a jeszcze działającą.Suszarka do włosów,muszę kąpać zwierzyniec,moja skończyła żywot na Mietku.Podkłady,środki czystości do prania i mycia.Grosik na wózek.Bardzo bym chciała żeby chłopak jeszcze pożył jak wychodzimy to ten jego ogon tak się kręci w kółko.Wiem że może proszę o wiele ,ale nigdy nie zostawiliście bez pomocy.Dziękuję bardzo za ostatnią porcję karmy ze składek koleżanek blogowiczek.Wszystkim za wszystko ogromne podziękowanie.
sobota, 4 kwietnia 2015
Kilka słów
Kochani .Kwiaciarenka się rozchorowała troszkę ,wszak pogoda robi nam wszystkim psikusy.Skreślę kilka słów bo padam na twarz.Chciałabym bardzo podziękować za udział w mini bazarku.Kurki zostały rozesłane w zeszły poniedziałek i mam nadzieję że dotarły na cza.Chcę też podziękować annie marii magdzie za krótkie odwiedziny i prezenty które nam przywiozła.Przemiła osoba.Wreszcie dziękuję za paczkę z funduszy skarpety ,wszystkim którzy się do niej składali oraz Ance Wrocławiance ,która dla nas owe zakupy zrobiła.Wiem że jeszcze jedna paczka w drodze,dojdzie po Świętach.
Chcę Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkiej Nocy.
Abyście spędzili je w miłym towarzystwie ,w spokoju i bez trosk dnia codziennego.Dużo radości,wszelkiego dobra Wam życzę.
Na koniec jaka mnie dziś spotkała kilka godzin temu ,o której wkrótce napiszę ,zrobię fotki i wstawię.Zrobię to jak najszybciej.Ciepło pozdrawiam .Kwiaciarenka.
Chcę Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkiej Nocy.
Abyście spędzili je w miłym towarzystwie ,w spokoju i bez trosk dnia codziennego.Dużo radości,wszelkiego dobra Wam życzę.
Na koniec jaka mnie dziś spotkała kilka godzin temu ,o której wkrótce napiszę ,zrobię fotki i wstawię.Zrobię to jak najszybciej.Ciepło pozdrawiam .Kwiaciarenka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















